Spis tematów / Rynki i konsumpcja
Ceny po wejściu do Unii Europejskiej: oczekiwania a rzeczywistość
Wiosną 2004 roku obawa przed drożyzną była najczęstszym zastrzeżeniem wobec wejścia Polski do Unii Europejskiej. Sondaże pokazywały, że wzrostu cen spodziewa się większość badanych. Dziś można sprawdzić, na ile te obawy się sprawdziły.
Czego się spodziewano
W badaniach opinii z lat 2003-2004 obawy o ceny pojawiały się częściej niż obawy o rolnictwo czy utratę suwerenności. Oczekiwania nie były jednak jednolite. Prawie wszyscy spodziewali się droższej żywności, paliwa i materiałów budowlanych. Przy elektronice, sprzęcie AGD i samochodach używanych zdania były podzielone, bo część osób liczyła na tańszy import z krajów Unii. Ogólny obraz był jednak wyraźny: więcej osób spodziewało się podwyżek niż obniżek, a obawy rosły w miarę zbliżania się daty akcesji.
Co pokazały dane
Średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych GUS (inflacja CPI) w latach wokół akcesji wyglądał tak:
| Rok | Inflacja średnioroczna |
|---|---|
| 2002 | 1,9% |
| 2003 | 0,8% |
| 2004 (akcesja 1 maja) | 3,5% |
| 2005 | 2,1% |
| 2006 | 1,0% |
Wzrost cen w 2004 roku był więc realny, ale krótki. Inflacja podskoczyła z rekordowo niskiego poziomu i po roku wróciła w okolice 1-2%. Na skok złożyło się kilka zjawisk naraz:
- żywność: otwarcie unijnego rynku podniosło popyt na polskie produkty rolne i ich ceny zbliżyły się do cen u sąsiadów,
- podatki: dostosowanie stawek VAT i akcyzy do przepisów unijnych, między innymi na materiały budowlane,
- zakupy na zapas: przed 1 maja część konsumentów i firm kupowała z wyprzedzeniem towary, które miały zdrożeć, co samo podbijało ceny w pierwszych miesiącach roku,
- ceny paliw, które w 2004 roku rosły na całym świecie i nie miały związku z akcesją.
Oczekiwania, które same się spełniają
Historia z 2004 roku dobrze pokazuje mechanizm, który ekonomiści nazywają samospełniającymi się oczekiwaniami. Jeśli konsumenci są przekonani, że ceny wzrosną, kupują wcześniej i więcej, a sprzedawcy chętniej podnoszą ceny, bo zakładają, że klienci się tego spodziewają. Dlatego banki centralne regularnie badają oczekiwania inflacyjne konsumentów i traktują je jako jeden z sygnałów, czy inflacja się utrwali.
Druga lekcja dotyczy różnicy między inflacją odczuwaną a zmierzoną. Ludzie zapamiętują ceny produktów kupowanych często (chleb, paliwo, masło), a te w 2004 roku rzeczywiście zdrożały bardziej niż średnia. Wskaźnik GUS liczy natomiast średnią z całego koszyka, w którym część towarów tanieje. Stąd powtarzające się poczucie, że "oficjalna inflacja jest zaniżona". Piszemy o tym szerzej w tekście o inflacji odczuwanej i zmierzonej.
Jak czytać podobne sondaże dziś: pytanie "czy spodziewa się Pan/Pani wzrostu cen?" prawie zawsze daje przewagę odpowiedzi "tak", bo w gospodarce z dodatnią inflacją ceny rzeczywiście rosną. Więcej mówi pytanie o tempo ("szybciej niż teraz, tak samo, wolniej") i porównanie wyniku z poprzednimi miesiącami.
Źródła
- GUS, "Roczne wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych od 1950 roku" (stat.gov.pl).
- Komunikaty Prezesa GUS w sprawie średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych za lata 2003-2005 (Monitor Polski).
- Sondaże o oczekiwanych skutkach akcesji z lat 2003-2004 (m.in. CBOS, Urząd Komitetu Integracji Europejskiej).
Zobacz też: Polska w Unii Europejskiej: zadowolenie i obawy w badaniach.