Spis tematów / Oczekiwania inflacyjne
Oczekiwania inflacyjne konsumentów: jak się je mierzy
Inflacja zależy nie tylko od tego, ile kosztuje ropa czy kredyt, ale też od tego, czego ludzie się spodziewają. Jeśli wszyscy są przekonani, że ceny szybko wzrosną, sami do tego doprowadzają. Dlatego banki centralne mierzą oczekiwania tak samo uważnie jak bieżącą inflację.
Skąd biorą się dane
W Polsce głównym źródłem jest comiesięczne badanie koniunktury konsumenckiej GUS, prowadzone według zharmonizowanej metodologii Komisji Europejskiej. Respondenci odpowiadają między innymi na dwa pytania o ceny:
- o przeszłość: jak zmieniły się ceny w ciągu ostatnich 12 miesięcy (wzrosły znacznie, umiarkowanie, nieznacznie, nie zmieniły się, spadły),
- o przyszłość: jak będą się zmieniać w ciągu najbliższych 12 miesięcy (będą rosły szybciej niż obecnie, w tym samym tempie, wolniej, nie zmienią się, spadną).
Zwróć uwagę na konstrukcję drugiego pytania. Nie pyta "czy ceny wzrosną?", bo przy dodatniej inflacji odpowiedź jest oczywista. Pyta o tempo w porównaniu z obecnym. To odróżnia oczekiwania od zwykłego narzekania na drożyznę.
Od odpowiedzi do liczby
Same odsetki odpowiedzi ("42% spodziewa się szybszego wzrostu cen") trudno porównać z inflacją wyrażoną w procentach. Ekonomiści NBP od lat przeliczają je na liczbę metodą probabilistyczną opracowaną przez Carlsona i Parkina. W uproszczeniu:
- zakłada się, że respondenci za punkt odniesienia biorą inflację, którą obserwują teraz (przyjmuje się, że to bieżący wskaźnik CPI),
- z proporcji odpowiedzi "szybciej", "tak samo", "wolniej" szacuje się, jak rozkładają się oczekiwania wokół tego punktu,
- wynik to oczekiwana stopa inflacji w procentach na najbliższe 12 miesięcy.
Metoda ma znane słabości. Gdy inflacja jest bliska zera albo ujemna, założenia przestają działać i wyniki stają się przybliżone. Wynik zależy też od tego, czy konsumenci rzeczywiście znają bieżącą inflację, a badania pokazują, że często postrzegają ją jako wyższą, niż jest (więcej w tekście o inflacji odczuwanej i zmierzonej).
Prostszą miarą jest wskaźnik salda: odsetek osób spodziewających się szybszego wzrostu cen minus odsetek oczekujących wolniejszego wzrostu, braku zmian lub spadku. Nie daje procentów, ale dobrze pokazuje kierunek zmian.
Dlaczego to ważne
Narodowy Bank Polski ma cel inflacyjny 2,5% z dopuszczalnym przedziałem wahań ±1 punkt procentowy. Jeśli oczekiwania konsumentów trwale odrywają się od celu, bank ma powód do podwyżek stóp procentowych, nawet gdy bieżąca inflacja zaczyna spadać. Mechanizm jest prosty:
- pracownicy, którzy spodziewają się wysokiej inflacji, żądają wyższych podwyżek,
- firmy, które spodziewają się wyższych kosztów, wcześniej podnoszą ceny,
- konsumenci kupują z wyprzedzeniem, co krótkoterminowo podbija popyt.
Dobrym przykładem był okres po 2021 roku. Inflacja w Polsce wyniosła średnio 14,4% w 2022 roku i 11,4% w 2023 roku (dane GUS), a oczekiwania konsumentów długo pozostawały wysokie także wtedy, gdy wskaźnik CPI już spadał. Podobny, choć dużo łagodniejszy epizod miał miejsce w 2004 roku, przy wejściu do Unii Europejskiej (opisujemy go w tekście o cenach po akcesji).
Inne miary oczekiwań
- Ankiety wśród przedsiębiorstw: GUS i NBP pytają firmy o planowane zmiany cen ich produktów.
- Prognozy ekonomistów: NBP prowadzi ankiety wśród profesjonalnych prognostów.
- Rynek finansowy: różnica rentowności obligacji o stałym oprocentowaniu i obligacji indeksowanych inflacją.
Oczekiwania konsumentów są z nich najbardziej "emocjonalne", ale to one najlepiej pokazują, co myślą ludzie, którzy na co dzień robią zakupy.
Źródła
- GUS, "Koniunktura konsumencka", comiesięczne informacje sygnalne i opis metodologii (stat.gov.pl).
- NBP, materiały o kwantyfikacji oczekiwań inflacyjnych konsumentów, m.in. artykuły w kwartalniku "Bank i Kredyt".
- Komisja Europejska, The Joint Harmonised EU Programme of Business and Consumer Surveys (opis pytań).